Sojusz Lewicy Demokratycznej

image_intro_alt

Jerzy Zaroda: SLD to dobra marka!

Ostatnie dwa lata w polityce to nieustannie gorący okres. Wobec kolejnych aktów dewastacji standardów demokratycznych i norm prawnych przez rządzących coraz powszechniejszy staje się niepokój o przyszłość demokracji i praworządności w naszym kraju. Niebezpiecznie zaostrza się debata polityczna, pogłębiają się społeczne podziały na lepszych i gorszych wedle zasady; kto nie z nami, ten przeciwko nam. O ile nasz wpływ na to, co dzieje się w kraju będziemy mogli zdefiniować w wyborach do Sejmu, w roku 2019, o tyle w gminach i województwie, będziemy mogli zmienić obecny stan rzeczy juz za kilka miesięcy.

Kampania wyborcza do wyborów samorządowych już się praktycznie zaczęła. Widać to szczególnie w medialnej aktywności obecnych włodarzy. Prezydent miasta spotyka się chętniej niz kiedykolwiek z mieszkań, bierze udział w redakcyjnych dyżurach lokalnej prasy. Wszystko dzieje się według sprawdzonego schematu. Najpierw przez tydzień zdjęcie i zapowiedź dyżuru w gazecie, a później całe szpalty z relacją i wizerunkiem "dobrodzieja" na pół strony w kilku kolejnych wydaniach,  Wizerunkowej ekspansji towarzyszy zwiększona liczba medialnych zdarzeń , uczestnictwo w różnego rodzaju imprezach, publiczne podpisywania umów, otwieranie obiektów i uroczystości, przecinanie wstęg,  itp. Z jednej strony ma to świadczyć o tym, że coś się w mieście dzieje ale też jest oczywiste, że jest to sterowany przekaz mający zjednać potencjalnych wyborców. Taka sytuacja potrwa zapewne do końca wyborów bo choć etycznie wątpliwa daje przewagę w stosunku do innych kandydatów na urząd prezydenta miasta Koszalina.

Oczywiście wiele niepokoju u pełniących obowiązki gospodarzy miast i gmin wzbudziły zapowiedzi PiS-u o zmianach w ordynacji wyborczej. Szczególnie niepokojąca była zapowiedź wykluczenia z wyborów samorządowych,  list kandydatów różnych porozumień i stowarzyszeń oraz zakończenie wyborów bezpośrednich prezydentów, wójtów i burmistrzów. Jak będzie zobaczymy. Niewątpliwym jest, że PiS zrobi wszystko, by swoje szanse wyborcze zwiększyć.  Wszyscy jesteśmy poważnie zaniepokojeni, tym co się w Polsce dzieje w zawłaszczaniu prawa i nadwyrężaniu naszej pozycji w Europie przez PiS. A jednocześnie obserwujemy stałe utrzymywanie, a momentami nawet wzrost poparcia tego ugrupowania.

Nie spełniły się oczekiwania liberałów tak PO jak i Nowoczesnej, co do zapadania się naszej gospodarki, wychodzenia obcego kapitału z Polski i generalnie spaliło na panewce całe to czarnowidztwo związane z PiS-em.  PiS zagarnia ideały lewicy, co do ludzi najmniej zamożnych. Wyraźnie zmniejszył, głównie przez program 500+ ubóstwo a jednocześnie uważnie wsłuchując się w głos społeczeństwa, bezpardonowo przeprowadza różne, w większości społecznie akceptowane ( co wynika z kolejnych sondaży ) zmiany, na wielu frontach naszego życia społecznego i gospodarczego w kraju.

Wiele dotychczasowych działań PiS, takich jak ochrona polskich kopalń węgla przed ich zamknięciem, wstrzymanie działań dążących do sprzedaży LOT-u, utrzymanie w polskich rękach kołobrzeskiego PŻB czy też elementy repolonizacji banków w Polsce, okazało się trafionych. Daje toPiS-owi wiele argumentów w toczących się dyskusjach i pozwala odnosić wrażenie, że w gospodarce wszystko jest w najlepszym porządku. Jeżeli dodamy do tego istniejącą w gospodarce światowej koniunkturę gospodarczą, co pozytywnie przekłada się na nasz kraj, mimo, że obecny rząd nie ma to najmniejszego wpływu, to wrażenie to się tylko umacnia. Łatwo w takiej sytuacji mnożyć kolejne pomysły na wydatki, typu zwrot należnych w minionych latach deputatów węglowych z budżetu państwa ( koszt około 2,3 mld zł.) itd., przysparzających kolejnych zwolenników.  Dla przyszłości kraju to dobrze nie wróży. W sytuacji obecnej koniunktury trzeba poważnie myśleć otworzeniu buforu finansowego państwa, na czas, kiedy koniunktura będzie już tylko wspomnieniem, a tego się nie robi. Nie warto bowiem kłaść naszej gospodarki na ołtarzu polityki, co obecnie ma miejsce. Nasze malejące zasoby pracy niedługo zaczną się odbijać na kondycji naszej gospodarki, tak co do możliwości realizacji inwestycji jak i co do koniecznych środków na szybko rosnącą grupę emerytów.

PiS w swoim dotychczasowym działaniu niszczy więcej niż nam się wydaje. Ponad dwa lata rządów uwidaczniają nam naruszanie wrażliwej tkanki społecznej, powolny zanik trójpodziału władzy. Momentami można odnieść wrażenie, że nasza młoda demokracja jest mocno nadwyrężana a lewicowe miny i gesty PiS-u, to wyłącznie manewr, który był potrzebny na przejęcie władzy w kraju i jeszcze chwilę jest niezbędny dla jej utrzymania. Co prawda pomysły opozycji na przejęcie władzy z wykorzystaniem manifestacji i protestów nie są metodą dobrą, ale u wielu budzą refleksję i każą się zastanowić nad kolejnymi wyborami.

W Koszalinie PiS istnieje ale jeszcze sam nie rządził. Jego przedstawiciel był zastępcą prezydenta miasta, Mirosława Mikietyńskiego po roku 2002, w ramach ówczesnego POPIS-u, ale później to się już nie powtórzyło. Radni PiS-u starają sie od lat zaistnieć wyraźniej w Radzie Miasta, ale bez większych sukcesów. Ciekawie prezentuje się paleta nazwisk, które są wymieniane medialnie, w kontekście kandydatów na prezydenta miasta z poparcia PiS. Można wśród tych nazwisk zauważyć byłych radnych SLD czy też PO a nie wymienia się nikogo z samego PiS-u. Może to świadczyć o braku rezerw kadrowych w jego szeregach albo o dalszym trwaniu kompleksów środowiska koszalińskiego PiS do środowiska szczecińskiego, podobnie jak wcześniej do środowiska kołobrzeskiego. Nie widać także potencjalnych koalicjantów, którzy w przypadku lepszego zaistnienia PiS w wyborach samorządowych w Koszalinie, gotowi byliby się z nimi układać w ramach nowej Rady Miasta.

 Historia ostatnich lat pokazała, że wszystko w tej mierze jest możliwe, a indywidualne wyłuskiwanie radnych z innych szeregów, nikogo nie brzydzi. Obecne Prezydium Rady Miasta tego najlepszym przykładem.

Platforma Obywatelska, która w kraju przez dwie poprzednie kadencje Sejmu, sprawowała władzę i "nie miała z kim przegrać wyborów" juz od dwóch lat jest w opozycji i konstatuje, że w kraju nie jest tak źle, jak wieszczyła. W środowiskach liberalnych, PO i Nowoczesnej odczuwa się z tego powodu, wyraźny niesmak. Powinno w naszej gospodarce być źle, a nie jest. Jest nawet dobrze. Program 500+ powinien zniszczyć budżet państwa, a tak się nie stało. Liberałowie osłupieli i nie mogą wyjść z tego stanu. To wyraźnie zaczęło odbierać głosy poparcia partii, która kultywowała pogląd, że "demokracja to kapitalizm" a wszelkie inne możliwości nie istnieją. Teraz te prawdy objawione i głoszone latami się  nie sprawdzają, a i władza wymknęła się z rąk. Głoszone dotąd tezy, że wzrost gospodarczy to dobro dla wszystkich oraz, że "przypływ podnosi wszystkie łodzie"  są brutalnie weryfikowane. Nie wszyscy są bowiem beneficjentami wzrostu gospodarczego i coraz bardziej  upominają się o swoje. Dzisiaj liberałowie widzą, że obywatele głosują na populistów i niebezpiecznie dla nas wszystkich, ustami swoich polityków, próbują w obiecankach pójść jeszcze dalej. Większość już dawno zapomniała, że pierwotne ideały wolności i autonomii jednostki pomylono z wolnym rynkiem i się tego kurczowo trzymano. To właśnie kapitalizm, o czym różni ideolodzy w historii przypominali, często tworzy opresyjne relacje społeczne. To wolnorynkowi doktrynerzy stali się rzecznikami bardzo wielu nieszczęść i nierówności. Stare hasła, o które jeszcze się potykamy, że nie ma demokracji bez kapitalizmu, nie wytrzymują konfrontacji z rzeczywistością.

Dzisiaj PO głosi, że cała opozycja powinna się zjednoczyć pod jej przywództwem, by przejąć władzę od PiS. To nieco rozpaczliwe a przy tym demoniczne wołanie. Pójście tą drogą to jednocześnie wykreślanie z przestrzeni publicznej Nowoczesnej, PSL czy też SLD. Widać, że chodzi tylko o to by władza wróciła do PO. Z mojego punktu widzenia historycznie PO i PiS to jest jedno środowisko polityczne.  Musimy się starać ten trwający latami impas  zmienić.

W takiej też, nieco kłopotliwej sytuacji znalazła się koszalińska PO. Wcześniej zadziorna i bezwzględna, sprawująca w naszym mieście władzę nieprzerwanie od szesnastu lat, zaczyna się dowiadywać, że wchodzi w trend spadkowy. Społeczeństwo zaczyna być coraz bardziej krytyczne. Wcześniejsza możliwość transferów politycznych może już nie być taka prosta i oczywista a i notowania spadają. Z tego wynika, że PO, mimo głoszonej koalicji z Nowoczesną, w najbliższych wyborach samorządowych w Koszalinie będzie mniej pewna swego. Trudniej jest się odnieść do mocnych i słabych stron Kukiz 15 i PSL na terenie Koszalina. W mojej ocenie udział tych partii w wyborach, będzie niewielki.

Interesujący zaś wydaje się w tych wyborach udział koszalińskiej lewicy. Najistotniejszym graczem po tej stronie sceny, wydaje sie być SLD. Partia ta, mimo wielu problemów z jakimi przyszło się jej zmierzyć w ostatnich kilku latach, buduje koalicję i zgłasza gotowość do wyborów. Problemy, które wystąpiły po ostatnich wyborach samorządowych, to desant, głównie do PO, radnych wybranych z rekomendacji SLD w mieście, Krystyny Kościńskiej i Doroty Chałat oraz w województwie, Adama Ostaszewskiego. Odeszło też kilka innych osób, startujących trzy lata temu, bez sukcesów, z pierwszych miejsc na naszych listach. Zbliżające się wybory pokażą nam, na czyich listach zobaczymy te osoby. Koszalińska koalicja wyborcza lewicy z SLD i Unią Pracy na czele, zapewne wystawi swoich kandydatów we wszystkich okręgach wyborczych Koszalina i czyni podobne starania dla powiatu koszalińskiego.

Podsumowując, można już dziś be z większego ryzyka sformułować tezę, że do Rady Miasta  Koszalina dostaną się osoby głównie z list PO, PiS i SLD. Marka SLD na lewicy, pozytywne doświadczenia dla miasta z czasów rządów tego ugrupowania oraz doświadczeni ludzie, jakich wystawia na swoich listach, to gwarancja jakości władzy. Wieloletnia praca prawicowych ugrupowań i mediów na rzecz obrzydzania lewicy, budowanie jej negatywnych wzorców, nie dała oczekiwanych rezultatów. Lewica a w tym SLD, ma się dobrze, ludzie wracają, zaufanie także. Jeżeli społeczeństwo uważa, że 16 lat władzy POPiS-u i PO w Koszalinie wystarczy, to dojdzie  do wniosku, że brakuje lewicy w życiu publicznym i medialnym i da temu wyraz w najbliższych i kolejnych wyborach.

Nie dajmy się jako mieszkańcy Koszalina dzielić i szufladkować, wszystkim nam bowiem zależy, by miasto się rozwijało a ludziom żyło się bezpiecznie i dostatnio.

Jerzy Zaroda

Newsletter

Chcesz być na bieżąco? Zapisz się do naszego newslettera!
© 2018 SLD. Projekt i wykonanie: Hedea.pl

UWAGA! Ten serwis używa cookies i podobnych technologii.

Brak zmiany ustawienia przeglądarki oznacza zgodę na to.

Zrozumiałem