Sojusz Lewicy Demokratycznej

Ostatnie wydarzenia

Siwiec: „Europa musi wziąć w końcu do rąk ten gorący syryjski kartofel” (Lewica24.pl)

dodano 2012-08-09 08:41 w kategorii: Ludzie

Z Markiem Siwcem, posłem do Parlamentu Europejskiego, członkiem grupy Postępowego Sojuszu Socjalistów i Demokratów, dla Lewica24.pl rozmawia Agata Czarnacka.

AC: Czy Europa zaangażuje się militarnie w Syrii?
 
MS: Europa, oczywiście, w ogóle nie chce się angażować w żadne konflikty, gdzie leje się krew. Nasze europejskie pięknoduchostwo każe nam się trzymać jak najdalej od takich rzeczy tak długo, jak tylko się da.
 
AC: To kto się zaangażuje?
 
MS: W końcu trzeba będzie to zrobić, przełamując swoje uprzedzenia. Traktat Lizboński daje takie możliwości. Problem polega na tym, że w Syrii nie toczy się tylko walka o władzę – toczy się walka o to, jaka będzie tamtejsza następna władza. Wszyscy zgadzają się, że dni Baszira al-Asada są policzone. Bardzo często pokazuje się wewnętrzną grę o władzę w Syrii przez pryzmat układu relacji grup klanowych, religijnych i tak dalej, i to wszystko ustawia się w kontekście konfliktu bliskowschodniego, relacji z Izraelem... Nota bene, Syria jest wciąż w stanie wojny z tym ostatnim państwem.
 
Natomiast zasadnicze znaczenie geostrategiczne ma Syria jako łącznik – czy też obszar rywalizacji – między Turcją a Iranem. To dużo ważniejsze niż jej relacje z Izraelem! Można powiedzieć, że Iran jest militarną i polityczną potęgą, jeśli chodzi o relacje z Syrią; jest obecny choćby przez wspólne z nią finansowanie Hezbollahu. Turcja z kolei jest gigantem ekonomicznym, to znaczy, że syryjska gospodarka w olbrzymim stopniu jest z nią powiązana poprzez inwestycje bezpośrednie.
 
Wystarczy spojrzeć na mapę: ten kraj jest dzisiaj łakomym kąskiem dla obu potęg regionalnych – mówię „potęg”, gdyż przecież i Iran, i Turcja prowadzą samodzielną politykę zagraniczną. W związku z tym na pytanie o to, czy Unia Europejska będzie się angażować w ten konflikt, brzmi bardzo prosto – jeśli Unia tego nie zrobi, to dojdzie tam do rozlewu krwi na skalę bez porównania większą niż w tej chwili.
 
Unia Europejska jako jedyna organizacja na świecie może rozmawiać ze wszystkimi stronami tego konfliktu. Nie mogą tego zrobić Amerykanie, nie może Rosja, nie mogą Chiny. A Unia Europejska może, przede wszystkim z powodów historycznych. Właśnie dlatego będzie w końcu musiała wziąć do rąk ten gorący kartofel.
 
AC: A nie ma obaw, że skończy się to jak w Libii?
 
MS: Gdyby tak się skończyło, to jeszcze pół biedy! Trzeba jednak pamiętać, że znaczenie strategiczne Libii w porównaniu z Syrią jest niemal minimalne – nawet biorąc pod uwagę całą tamtejszą ropę. W Libii mogłyby rządzić Krasnale z Majorem Fydrychem na czele i nic by się nie stało na świecie. To, co się dzieje w Syrii, ma zupełnie inne znaczenie. Ten kraj nie może pozostawać w zawieszeniu, bo w tym miejscu na świecie wolny elektron po prostu nie zafunkcjonuje.
 
Unia Europejska nałożyła sankcje, wydała sześćdziesiąt trzy miliony euro na pomoc humanitarną... I to wszystko są działania pożyteczne i mądre, tyle że nie sprawcze. Syria będzie też takim miejscem, gdzie da się zaprezentować w sposób podmiotowy jakąś politykę europejską. Tu nie powinno być sprzeczności interesów między krajami członkowskimi, jakie miały miejsce na przykład w przypadku Libii. Po doświadczeniach bałkańskich wyobrażam sobie nawet obecność tam na miejscu jakichś sił rozjemczych czy obserwacyjnych, które przez dłuższy czas będą gwarantować bezpieczeństwo mieszkańców.
 
AC: A jak wygląda zagrożenie objęciem tego strategicznego terytorium wpływami organizacji terrorystycznych, takich jak Al-Kaida?
 
MS: Syria to wciąż państwo policyjne i scentralizowane. Tam nie ma – w moim przekonaniu – tej tkanki, w której mogłyby się zakorzenić owe wpływy. Al-Kaida w swoim klasycznym wydaniu byłaby tam tworem obcym.
 
źródło: www.lewica24.pl


Komentarze

Wydarzenia

Strony
wojewódzkie
SLD

Wybierz na mapie województwo, aby przejść dalej.