Sojusz Lewicy Demokratycznej

Ostatnie wydarzenia

Iwiński: Składki nie wystarczą

dodano 2013-07-10 14:38 w kategorii: Ludzie

W piątek projekt ustawy zakładający likwidację finansowania partii z budżetu złożyła Platforma Obywatelska. W sobotę ze swoją propozycją wyszedł PSL. Według projektu ludowców partie, które w wyborach przekroczą próg 5 proc., powinny uzyskiwać zwrot połowy wydatków poniesionych na kampanię. Jednocześnie partie parlamentarne powinny otrzymywać 5-6 mln zł rocznego wsparcia z budżetu i utrzymywać się również ze składek członkowskich. Skąd bierze się ten wyścig na projekty?
 
- Projekt PO to skutek wyjścia na jaw patologii przy wykorzystywaniu środków za  poprzedni okres. Platforma, usiłując zatrzeć to złe wrażenie, powróciła do wysuwanego już kiedyś - kuriozalnego i niespotykanego w warunkach europejskich - rozwiązania, zakładającego zlikwidowanie finansowania partii z budżetu. Natomiast PSL, na skutek niezbyt dużego błędu w rozliczeniu sprawozdawczym  z kampanii wyborczej, ponosi karę i musi spłacać kilka zaległych milionów. Musi więc coś wymyślić, by zlikwidować debet. 
 
Czy przyjęcie propozycji PO jest realne?
 
- Matematycznie jest to możliwe. Ponieważ poza Platformą to rozwiązanie popiera Solidarna Polska, partia, która nigdy nie kandydowała w wyborach, a w Sejmie i w Parlamencie Europejskim znalazła się na skutek rozłamu w PiS. SP nie dostaje ani grosza z budżetu, więc popiera projekt, choćby dla zaszkodzenia PiS. Jednak z pierwszych wypowiedzi wynikało, że SP popiera go tylko do 2015 r., jakby liczyła, że wejdzie do parlamentu, i wtedy coś dostanie. Układ jest następujący: 206 posłów z PO, 17 z Solidarnej Polski, 1 poseł Mniejszości Niemieckiej, który zawsze głosuje z tymi, co rządzą. To daje 224 głosy, paru posłów odeszło z Ruchu Palikota… To może matematycznie przejść. Tym bardziej, że PO domaga się, by rozwiązanie weszło w życie od 1 stycznia.
 
SLD ostro krytykuje propozycję PO.
 
- Finansowanie działalności partii politycznych z budżetu państwa to standard europejski. Propozycja odejścia od takiego finansowania partii to absurd. Alternatywą mogą być tylko tzw. pieniądze pod stołem. Premier, zamiast eliminować patologię, chce wysadzić cały system w powietrze; notabene system, który wszędzie funkcjonuje. I wprowadzić rozwiązanie, które nie istnieje w żadnym państwie europejskim, oprócz Ukrainy, która jest typowym przykładem oligarchizacji polityki. Natomiast nie ma go w USA - jak zapewniają posłowie PO - nie znając tamtych realiów, lub udając, że ich nie znają.
My przekonujemy, że trzeba utrzymać system finansowania partii politycznych z budżetu jako jedyny spokojny, demokratyczny i wszędzie sprawdzony. Trzeba, oczywiście, wykluczyć wszelkiego rodzaju rozwiązania, którymi „kręci” teraz PO, twierdząc, że za garnitury i sukienki małżonki premiera zapłacono z partyjnych składek. 
 
Może rzeczywiście stroili się za składki…
 
Żadna partia nie utrzymuje się ze składek, nawet najliczniejsza partia na świecie, czyli 82-milionowa Komunistyczna Partia Chin. Polskie partie są nieliczne. SLD ma 37 tysięcy członków, PiS i PO mają prawdopodobnie (nie podają takich danych) około 40 tys. PSL kiedyś poinformował, że ma powyżej 100 tysięcy członków, ale później zaprzestał informować… Łącznie w polskich partiach jest ćwierć miliona ludzi. W 38,5 mln państwie! Jak więc partie mogą utrzymać się ze składek?!
 
Jednak Polacy, pytani przez ankieterów, dość gremialnie opowiadają się za odejściem od finansowania partii z budżetu.
 
- Ale czy zadają sobie pytanie:  co w zamian? Ktoś, kto ma bogatych sponsorów i bogatych członków, będzie dobrze egzystował. Dokładnie nikt nie wie, ale mówi się, że Platforma zaoszczędziła sobie 90 mln zł, a PiS - 60 mln. Gdyby więc finansowanie partii miało się zmienić, to najpierw partie te powinny oddać do skarbu państwa pieniądze, które pobrały.Oczywiście, dostrzegam istniejące słabości dotychczasowego status quo. Za dużo pieniędzy partie wydają na bilbordy, prymitywne reklamy, na garnitury i sukienki, a nie np. na think tanki. Ale nie można wylewać dziecka z kąpielą.  
 
A jak Pan ocenia projekt ludowców?
 
- Ich propozycja jest minimalistyczna, a jej zadaniem jest zapewnienie otrzymania pewnej puli finansowej, identycznej dla wszystkich partii. Nie jest to propozycja tak absurdalna jak projekt PO, ale jest w pewnym sensie nacechowana prymitywnym rozumieniem egalitaryzmu. Powtarzam:zostawmy obowiązujący system, usuńmy z niego wszelkie patologie, wprowadźmy absolutną przejrzystość - może raz na miesiąc publikujmy dane, odróżniajmy wyraźniej pieniądze, które wpływają ze składek od dotacji i subwencji, bardziej precyzyjnie zapisujmy cele, na które te pieniądze można przeznaczyć.Do tej pory nasze partie polityczne dostały łącznie 55 mln zł, czyli kosztowały 1,40 zł każdą Polkę i każdego Polaka. To mniej niż w innych krajach.
 
Żródło: Dziennik Trybuna 
 


Komentarze

Wydarzenia

Strony
wojewódzkie
SLD

Wybierz na mapie województwo, aby przejść dalej.

Zamknij