Sojusz Lewicy Demokratycznej

Ostatnie wydarzenia

Elsner: Wojna czy pokój?

dodano ponad tydzień temu, 2017-02-14 w kategorii: Informacje

Od dawna wielkim marzeniem Jakuba Majmurka jest „uśmiercenie” Sojuszu Lewicy Demokratycznej. Już dwa lata temu twierdził, że: „najlepsze, co SLD może teraz zrobić, to ogłosić polityczne bankructwo i zacząć się zastanawiać, jak najlepiej spożytkować masę upadłościową”. Wówczas, w 2014 roku, pretekstem do ataku na Sojusz był raport amerykańskiego Senatu o tajnych więzieniach CIA. Ale jak czas pokazał, nie więzienia CIA były dla Majmurka problemem, lecz największa partia polskiej lewicy.

Zombie na sterydach

Był sierpień 2015 roku – dwa miesiące przed wyborami parlamentarnymi. Na łamach Krytyki Politycznej zadano – jakże złowieszcze – pytanie: „może potrzebujemy Sejmu bez lewicy, nawet podzielonego wyłącznie między PiS a PO?”. Artykuł Jakuba Majmurka „Po co trupowi kroplówka?” był reakcją na powstanie Zjednoczonej Lewicy. Dlaczego Zjednoczona Lewica, zdaniem publicysty, była zagrożeniem, a nie szansą dla lewicowych wyborców na polskiej scenie politycznej, zdominowanej przez prawicę? Bo było tam SLD! Wyjaśniał to w swoim ulubionym języku „z krypty”: „SLD jest dziś coraz bardziej politycznym zombie. (..) Zamiast szprycować trupa sterydami, może lepiej pozwolić mu umrzeć do końca?”

Jednym z „trupów” Majmurka, został okrzyknięty wicemarszałek Jerzy Wenderlich. Zdaniem publicysty, warto było trzymać kciuki za porażkę Zjednoczonej Lewicy tylko dlatego, by Wenderlich nie znalazł się ponownie w parlamencie. To, co Majmurek napisał na 60 dni przed wyborami było aż nazbyt jasne: „Naprawdę nie wiem, w czym będzie lepszy parlament z Wenderlichem od parlamentu bez Wenderlicha. Nie mam poczucia, że parlament ze Zjednoczoną Lewicą w jakikolwiek sposób lepiej będzie reprezentował moje interesy niż parlament bez niej.”

Upragniona porażka

Nie mam pojęcia, jakie koneksje ma Jakub Majmurek w zaświatach, ale jego życzenie, aby Sejm VIII kadencji został pozbawiony lewicy, spełniło się. Na pewno nieco popsuł mu humor wynik Jerzego Wenderlicha. W swoim okręgu wyborczym Wenderlich zdobył najwięcej głosów ze wszystkich kandydatów – ponad 25 tysięcy. Wygrał z całą trzynastką, która posłami została. Ale tak jak sobie Jakub Majmurek zamarzył, Wenderlicha w Sejmie nie ma. 25 października 2015 roku był jednym z najczarniejszych dni dla polskiej lewicy. Przegrana Zjednoczonej Lewicy oznaczała, że w Sejmie VIII kadencji zasiądą posłanki i posłowie prawicy, tylko prawicy i samej prawicy. Ale również na lewicy znaleźli się tacy, których ten stan rzeczy ucieszył. Do nich zaliczył sam siebie Jakub Majmurek. Nazajutrz po wyborach napisał na łamach Krytyki Politycznej: „Wolę sensowną lewicę poza parlamentem niż bezsensowny projekt utrzymania średniaków na Wiejskiej”. I najwyraźniej zdania nie zmienił do dzisiaj.

Freud o Majmurku

Potwór z filmu grozy, jakim dla Majmurka był i pozostaje Sojusz Lewicy Demokratycznej – żyje. „Podnosi się, wydaje z siebie przerażający ryk i po raz ostatni stwarza zagrożenie…” – skarży się w swoich „Opowieściach z krypty” przerażony publicysta Krytyki Politycznej. Nie mam dla szanownego kolegi dobrych wieści. Zaintrygowany wieloletnim snem kolegi o rzekomym umieraniu SLD, sięgnąłem do senników. Stoi w nich jasno: sen, w którym ktoś umiera, zapowiada długi żywot „truposza” z sennych marzeń. Nie wiem jak kolega, ale ja w sennikach się nie rozczytuję. Dlatego przewertowałem internet, by poczytać, co sądzi o kolegi przypadku twórca psychoanalizy – Sigmund Freud. Znalazłem! Twierdzi, że sen o śmierci wskazuje, iż w rzeczywistości do „uśmiercanego” delikwenta pałamy wrogością. Tę antypatię nie w pełni sobie uświadamiamy za dnia, ale wyraźnie pojawia się w snach.” Potrzeba więc, kolego, jakiejś terapii, by tę wrogość do SLD wyrugować. Gdybym był belfrem w szkole, zadałbym koledze zadanie domowe: „niech mi tu Majmurek na jutro 50 razy napisze: „nie ma wroga na lewicy”.

No to tyle w tym temacie. Resztę zostawmy psychoanalitykowi. Ewentualnie egzorcyście, bo on też zmaga się z różnymi potworami, zombie i takimi tam, chowającymi się po kryptach. Wróćmy do poważnej dyskusji. Zgadzam się z tym, co kolega Majmurek napisał cztery miesiące temu w weekendowym wydaniu Gazety Wyborczej: „Zamiast ględzić, trzeba działać. Opozycjo, do roboty!” Choć nie mogę odmówić sobie drobnej złośliwości. Jak się tyle złego pisze o SLD, to i łamy Magazynu Świątecznego Gazety Wyborczej stają otworem.

Szary poseł

Pisząc w artykule „Po co trupowi kroplówka” o posłach SLD poprzedniej kadencji, nazywa ich kolega „szarymi, bezbarwnymi i pozbawionymi wizji”. Pytając równocześnie: „Jakie konkretne ustawy udało się im przeprowadzić, które nie przeszłyby, gdyby tych sił nie było w Sejmie?”. Otóż odpowiadam przykładem pierwszym z brzegu: to inicjatywa ustawodawcza Sojuszu Lewicy Demokratycznej doprowadziła do tego, że od 1 maja 2015 roku wielu emerytom wzrosły emerytury. Uznano wtedy urlopy wychowawcze za okresy składkowe, uwzględniono w kapitale początkowym okres studiów sprzed 1999 roku, dano możliwość wyboru korzystniejszej tablicy dalszego trwania życia. Te zmiany do ustawy o emeryturach wprowadzono z inicjatywy posłanki Anny Bańkowskiej.

Doprowadzenie do obniżenia haraczu na rzecz banków, zwanego interchange, płaconego przy transakcjach kartami płatniczymi. Od tamtego czasu miliard złotych rocznie pozostaje w kieszeniach kupujących. Błyskawiczna likwidacja bankowego tytułu egzekucyjnego – bez rocznego okresu przejściowego, zalecanego przez Trybunał Konstytucyjny. Korzystne zmiany w ustawie o zbiórkach publicznych, likwidujące zbędną biurokrację. To z kolei konsekwencje moich inicjatyw poselskich. I każda posłanka i każdy poseł potrafi koledze taką listę przedstawić.

Jest zwykłą nieuczciwością twierdzenie, że obecność SLD w Sejmie była „zbędna”. Rzeczywiście, nie wszyscy posłowie SLD, opisani przez kolegę Majmurka jako „szarzy i bezbarwni”, pojawiali się codziennie w telewizjach. Pracowali w komisjach sejmowych, zgłaszali poprawki, pisali interpelacje. Anna Bańkowska, Tadeusz Tomaszewski, Stanisława Prządka, Ryszard Zbrzyzny, Krystyna Łybacka i wielu innych. To posłanki i posłowie SLD będący w Sejmie kolejną kadencję. Lub pierwszą – jak ja, Małgorzata Szmajdzińska, uznana w plebiscytach tygodnika „Polityka” za najbardziej pracowitą posłankę w Sejmie, czy Cezary Olejniczak. Sęk w tym, że realna działalność w polityce to suma spraw drobnych i codziennych. Nie widać ich na ekranie telewizora, ani na „jedynkach” portali. Nie piszą o nich tabloidy. Ale publicysta Krytyki Politycznej powinien je znać.

Okulary Majmurka

Okulary już kolega ma, jak widzę. Bo dawniej komuś, kto nie dostrzegał rzeczy oczywistych, mówiło się: „kup se Pan okulary”. Więc niech kolega nie pisze w „Opowieściach z krypty”, że po wyborach „SLD gdzieś zniknęło”. Wręcz przeciwnie. W powszechnych wyborach partyjnych SLD uczciwie „przeliczyło się”. Do wyborów na szefa Sojuszu poszło 15 tysięcy spośród dwudziestu paru tysięcy członków płacących składki. A to „pójście do wyborów” w wielu wypadkach oznaczało sporą wyprawę w sobotnie przedpołudnie stycznia 2016 roku. Bo lokale wyborcze były tylko w miastach powiatowych. Jakaż inna partia ma dzisiaj tylu członków i takie struktury? Zresztą kolega to dostrzega, pisząc, że w powrocie do Sejmu: „potrzebna będzie pomoc jakiejś części aktywów Sojuszu”. Nasze „aktywa” to nasi członkowie. A w powrocie do Sejmu ich praca nie tylko będzie potrzebna, ale wręcz konieczna. Proszę wskazać inną partię lewicy niż SLD, która od wielu miesięcy pojawia się w Sejmie po sakramentalnych słowach każdej sondażowi: „gdyby wybory odbyły się w najbliższą niedzielę”.

Warto przetrzeć okulary, by dostrzec to, co robią nasi działacze na co dzień. Czy kolega coś wie o poprawkach przygotowanych przez Sojusz Lewicy Demokratycznej do ustawy o świadczeniach 500+? Sam je wręczałem posłom wszystkich klubów w Sejmie. Były zgłaszane na sali sejmowej. Czy kolega wie, że wraz z OPZZ walczymy o to, by pracujący w niedziele dostawali wynagrodzenie co najmniej dwa razy wyższe niż w dzień powszedni? Że nazajutrz po odrzuceniu przez Sejm projektu obywatelskiego „Ratujmy Kobiety”, SLD złożyło w Sejmie swój projekt (w formie petycji), dotyczący rozszerzenia dopuszczalności dokonywania aborcji. I tak dalej. Wymienienie wszystkiego, co Sojusz przez ten rok zrobił, zapełniłoby szpalty dzisiejszej Trybuny do cna. Nawet jak o tym nie pisali i nie mówili w mediach, publicysta Krytyki Politycznej powinien to wiedzieć.

Kłopot z amunicją?

Nie chcę się znęcać nad kolegi „Opowieściami z krypty”. Próbą deprecjonowania programu partii – mojej partii. Przeczytałem tekst dokładnie, nawet kilkakrotnie. I odnoszę wrażenie, że w wielu miejscach, miał kolega kłopot. Z jednej strony przemożną chęcią „dowalenia IM”. Z drugiej – brakiem amunicji. Skupmy się więc może tylko na tym jednym zdaniu artykułu: „Ponowne wejście lewicy do Sejmu jest konieczne, by PiS nie wzięło drugiej kadencji.” Podpisuję się pod nim obiema rękami. To powinien być nasz wspólny i najważniejszy cel. Wojna na lewicy go nie przybliża – też się na pewno zgadzamy obaj. Jak już musimy strzelać – to nie do siebie. Wszak rządzący codziennie dostarczają nam nowego zapasu amunicji. Starczy dla całej opozycji.

A na lewicy potrzebny jest pokój. A przynajmniej rozejm.

Wincenty Elsner, wiceprzewodniczący SLD



Komentarze

Wydarzenia

  • Ludzki Pan Jarosław Kaczyński

    wczoraj o 18:13

    - Triumfalizm i zajadłość z jaką Jarosław Kaczyński ocenia swą pozycję względem innych, przedstawiając samego siebie jako „ludzkiego pana”, każą wyrazić zniesmaczenie tego typu postawą - piszą Włodzimierz Czarzasty, przewodniczący SLD i Marcin Kulasek, sekretarz generalny SLD.czytaj więcej»

  • Żukowska: Zamiast zalesiania mamy wylesianie

    wczoraj o 11:43

    - Jesteśmy przed Urzędem Dzielnicy Warszawa Śródmieście, gdzie ostatnio dokonała się rzeź drzew, rzeź była możliwa dzięki ustawie „Lex Szyszko” – powiedziała Anna-Maria Żukowska, rzeczniczka prasowa Sojuszu i członkini śródmiejskiej organizacji SLD podczas konferencji prasowej SLD Śródmieście 22 luczytaj więcej»

  • Elsner: Zero złotych podatku

    przedwczoraj o 13:33

    Dzisiaj niemal wszyscy płacimy liniowy podatek dochodowy. W ustawie zapisano co prawda dwa progi podatkowe: 18 i 32 proc., ale ten drugi dotyczy znikomej części podatników. Jeszcze kilka lat temu podatek w wysokości 32 proc. płacił zaledwie co setny Polak - pisze Wincenty Elsner.czytaj więcej»

  • Wdzięczność...

    2 dni temu, 2017-02-20

    - Wdzięczność przepełnia moje lewicowe serce wobec pana redaktora Jakuba Majmurka z Krytyki Politycznej. Wdzięczność za tekst pt. „Opowieści z krypty, czyli nowy program SLD” - pisze prof. Bogusław Liberadzki. czytaj więcej»

  • 20 lutego - Dzień Sprawiedliwości Społecznej

    2 dni temu, 2017-02-20

    GODNE ŻYCIE dla wszystkich, a nie dobrobyt dla nielicznych. Dlatego niezmiennie żądamy godnej pracy (partnerskich stosunków pracy) zapewniającej godziwą płacę, czyli wynagrodzenie zaspokajające nie tylko podstawowe potrzeby człowieka, ale dające możliwość rozwoju osobistego. Godne życie to także dosczytaj więcej»

Strony
wojewódzkie
SLD

Wybierz na mapie województwo, aby przejść dalej.

Zamknij