Sojusz Lewicy Demokratycznej

Ostatnie wydarzenia

Nitkiewicz: Nie jestem baronem, jestem rzemieślnikiem

dodano 2016-05-20 09:06 w kategorii: Kraj

Remigiusz Jaskot: Jak to jest zostać baronem?

Ireneusz Nitkiewicz: Nie jestem baronem. To odległy mi tytuł. Przez takie określenia SLD jest tam, gdzie jest. Czuję się rzemieślnikiem, bo takie mam tradycje rodzinne, a nie baronem, czy innym szlachcicem.

Dekadę temu pana poprzednicy na funkcji szefa wojewódzkich struktur SLD, czyli baronowie, mogli wszystko. Legendy o ich władzy krążą do dziś.

- Pewnie po części tak było. Ale to już historia. Myślę, że wielu z nas wyciągnęło wnioski z buty i oderwania od rzeczywistości. Tamte błędy wyprowadziły nas z Sejmu i doprowadziły do poparcia poniżej progu wyborczego. Gdyby wtedy niektórzy baronowie powściągnęli swoje ambicje, sytuacja potoczyłaby się inaczej.

Czyli czasy, w których z liderem Sojuszu w województwie musiał liczyć się premier, już nie wrócą?

- Będę robił wszystko, by lewica wróciła do władzy. Leszek Miller często nie słuchał kolegów z województw. Panował tzw. syndrom warszawki. Przykładem jest wystawienie na prezydenta Magdaleny Ogórek. Koledzy wymyślili ten pomysł w zaciszu gabinetów, klepnęli i mówili dołom: pracujcie. Zakasaliśmy rękawy i finał był taki, że zebraliśmy więcej podpisów, niż dostała głosów.

Ale głosował pan na Magdalenę Ogórek.

- Bo była naszą kandydatką. To sympatyczna osoba, ale nie przyznawała się do SLD. Dużo lepszym kandydatem był Krzysztof Gawkowski. Też jest doktorem, dobrze wypada w mediach. On nie wstydziłby się SLD i jego kandydatura nie byłaby policzkiem w oczach wyborców.

Patrzę na wyniki wyborów w SLD i pana poparcie. Gratuluję, ale jak widzę, że dostał pan 75 na 83 głosy w mieście i 93 na 99 w województwie, to myślę, że w Sojuszu Lewicy Demokratycznej jest mało demokracji.

- Nie zgadzam się. Przymierzając się do stanowiska szefa partii w województwie nie myślałem o starcie na przewodniczącego w mieście. Ale Jan Szopiński stwierdził, że dalej nie chce działać. Skoro partia miała trafić w ręce osoby, która miała wszystko zniszczyć to, co udało nam się wypracować, to postanowiłem wziąć na siebie odpowiedzialność. Stąd duże poparcie.

Ta osoba, która chciała zniszczyć SLD, to jak rozumiem, Grzegorz Gruszka. Jego uciszenie to pana największy sukces ostatnich tygodni? Nie ma kolejnych konferencji o tym, że "Anna Mackiewicz nie wie co robi".

- Nie, to żaden sukces. Ustaliliśmy, że jeśli coś w partii jest nie tak, to rozmawiamy wewnątrz. Mój telefon jest czynny cały dzień. Opluwanie się na zewnątrz nikomu nie służy. Pokazuje to też przykład PO. Grzegorz Gruszka dostał szansę w ostatnich wyborach samorządowych. Startował z ostatniego miejsca, tak jak chciał i mimo sporych wydatków na kampanię, zrobił przeciętny wynik. Jego polityka nie uzyskuje akceptacji. Uważam, że jego kampania, sposób opisywania rzeczywistości, zmobilizował toruńskich wyborców Platformy Obywatelskiej i pomógł nakręcić wynik Piotrowi Całbeckiemu.

Jest pan zadowolony z tego, jak funkcjonuje klub radnych SLD w mieście? Krytycy twierdzą, że jesteście przybudówką Platformy.

- Nie zgadzam się. Możemy sobie przypisać kilka sukcesów. W koalicji trzeba iść na ustępstwa. Ale weźmy choćby drogi osiedlowe. To, że prezydent Bruski zaczął o nich mówić, to m.in. nasza zasługa. Bezpłatne parkowanie w soboty to też nasza inicjatywa. Dwoje naszych zastępców prezydenta jest kompetentnych, sprawdzają się. W październiku chcemy zorganizować połowinki kampanii samorządowej i pokazać, co udało nam się zrobić. Jesteśmy mniejszym klubem, ale trzeba się z nami liczyć, bo taka jest arytmetyka w radzie miasta. Musimy iść do przodu i nie pozwolić, żeby Bydgoszcz trafiła w ręce PiS-u.

Czy to, że dwoje z sześciu radnych klubu SLD Lewica Razem jest jedną nogą w PO, to dla was problem?

- Nie. Są w klubie, działają. Sytuacja potoczyła się tak, że Magdalena Krysińska rozpoczęła pracę w biurze Zbigniewa Pawłowicza po tym, jak wygasł mandat Łukasza Krupy. Z kolei radny Jakub Mendry skupia się na swoim biznesie, ale jest aktywnym radnym. Na tym polega koalicja wyborcza. Wiedzieliśmy, z czym to się wiąże.

Pracuje pan w biurze europosła Janusza Zemke, który jest lokomotywą SLD w regionie. Ale mam wrażenie, że ludzie nie znają innych twarzy SLD. Pytani, wymieniliby Grzegorza Gruszkę lub polityczną emerytkę Annę Bańkowską.

- Mamy sześciu radnych i dwóch zastępców prezydenta, ale mamy problem z rozpoznawalnością młodszych polityków. Dopiero musimy pracować na nasze nazwiska. Ale Annę Mackiewicz, Jana Szopińskiego, czy Kazimierza Drozda, ludzie znają. My, młodsi, zasuwamy, by do tego grona dołączyć. To konsekwencja pewnych decyzji kadrowych sprzed lat. Młodych nie dopuszczano. Teraz mamy znanych polityków w wieku 50+ a potem parę osób w okolicach 30 lat. Mamy przepaść generacyjną.

A jak chcecie trafić do młodego elektoratu? Niedawno zaproponowaliście Kartę Seniora. Pomysł dobry, ale młodych tym nie przyciągnięcie.

- Ale musimy myśleć o elektoracie, który mamy. Musimy do niego wychodzić. Dla młodych też mamy ofertę. Musimy w mieście mocniej postawić na rozwój kształcenia zawodowego. Szkoły nie mogą produkować bezrobotnych albo osób, które od razu wyjeżdżają do Anglii. Kształcenie zawodowe musi dostosować się do rynku pracy albo młodzi dalej będą emigrować. Sam jestem pedagogiem i doradcą zawodowym i znam tę frustrację młodych.

Co pan myśli o Inicjatywie Polska, stowarzyszeniu Barbary Nowackiej? Czy to zagrożenie dla SLD?

- Moim politycznym marzeniem jest zjednoczenie lewicy. To powinna być jedna, wspólna lista wyborcza. W poprzednich wyborach samorządowych to się sprawdziło. Przez rozdrobnienie nie da się stworzyć jedności. Kiedy organizowałem wizytę Barbary Nowackiej w województwie, widziałem, że ludzie do niej lgną. Chcą z nią rozmawiać, jak kiedyś z Aleksandrem Kwaśniewskim. W Inicjatywie Polska są też przecież działacze SLD. Chciałbym, żebyśmy do wyborów poszli razem.

Ilu radnych będzie liczył klub radnych SLD w kadencji rady miasta 2018-2022?

- Więcej niż, niż sześciu, których mamy. Musimy wychodzić do ludzi. Trzeba stawiać sobie ambitne cele. Nasz region to dobra baza dla lewicy.

Gazeta Wyborcza Bydgoszcz, cały tekst – kliknij tu.

 



Komentarze

Wydarzenia

  • Iwiński: Minister Waszczykowski bardzo szkodzi pozycji Polski za granicą

    4 godziny temu

    - Dyplomaci bardzo często, trzymają język za zębami, a jeżeli wypowiadają jakieś formuły, są one bardzo ostrożne – powiedział prof. Tadeusz Iwiński na antenie TVN24 BiŚ 28 marca 2017 r., komentując słowa szefa MSZ na temat rzekomo nielegalnego wyboru Donalda Tuska na szefa Rady Europejskiej. czytaj więcej»

  • Czarzasty: Zostaniemy w ogonie, a nie w szpicy

    5 godzin temu

    - Polska stworzyła wokół siebie takie warunki, że część Unii Europejskiej zaczęła myśleć o Polsce, że ta chce z tej Unii wyjść – powiedział Włodzimierz Czarzasty, przewodniczący SLD w programie „Gość Poranka” na antenie TVP Info 28 marca 2017 r., komentując szczyt Unii Europejskiej w Rzymieczytaj więcej»

  • Makarewicz: PiS przeszacował skalę eurosceptycyzmu w Polsce

    dzisiaj o 07:35

    - Wprowadzaliśmy Polskę do Unii Europejskiej, jak kiedyś będzie, odpukać, taka potrzeba, to wprowadzimy ją jeszcze raz – powiedział Błażej Makarewicz, przewodniczący Federacji Młodych Socjaldemokratów w programie Scena Polityczna, Radia Polska Live, komentując eurosceptyczną politykę PiSczytaj więcej»

  • Liberadzki: Tak, Polska chce być w Unii Europejskiej

    wczoraj o 08:13

    - Deklaracja Rzymska to jest wzmocnienie pozycji Unii Europejskiej, ta deklaracja to jest podkreślenie woli pójścia Unii Europejskiej w kierunku przemian i reformy – powiedział prof. Bogusław Liberadzki, wiceprzewodniczący Parlamentu Europejskiego w programie „Bez retuszu” na antenie TVP Info.czytaj więcej»

  • Liberadzki: Polska jest w Unii, jest tylko pytanie jak bardzo Unia jest w Polsce

    przedwczoraj o 14:16

    Profesor Liberadzki w swoim wystąpieniu podkreślił, iż Unii Europejska po szczycie w Rzymie wyszła wzmocniona., a Polska przestała być państwem, przy którym stawia się znak zapytania, czy ten kraj jest w UE. – Jest tylko pytanie jak bardzo Unia jest w Polsce – oświadczył prof. Bogusław Liberadzki. czytaj więcej»

Strony
wojewódzkie
SLD

Wybierz na mapie województwo, aby przejść dalej.

Zamknij