Sojusz Lewicy Demokratycznej

Ostatnie wydarzenia

Joński: Mamy mało czasu, a duże szanse, żeby lewica wróciła

dodano 2015-11-02 09:49 w kategorii: Ludzie

Musimy przegrupować siły i być gotowi na początku stycznia do działania. Jeśli byłyby przyśpieszone wybory, to nie możemy tracić czasu na dyskusje sami ze sobą, ale wyjść na ulicę i przekonywać Polaków do lewicy – mówi w wywiadzie dla Gazety Wyborczej Dariusz Joński.
 
WIOLETTA GNACIKOWSKA: Scena z sejmowych korytarzy nagrana przez TVN24 z „trzema muszkieterami” i „prawdziwym mężczyzną, który nigdy nie kończy”, bije rekordy popularności w sieci.
 
DARIUSZ JOŃSKI: Słyszałem, że ma dużą oglądalność.
 
Przypomnę, jakby ktoś jeszcze jej nie widział. Młodzi działacze SLD: pan, Krzysztof Gawkowski i Marek Balt stoicie przed gabinetem przewodniczącego Leszka Millera. Mówicie, że jego czas już minął i potrzebny jest nowy lider. Nagle Miller wychodzi z gabinetu i... konsternacja. Pyta: „Idziecie?”, a wy na to: „Idziemy!”. I grzecznie ruszacie za nim.
 
– Co mam powiedzieć? Cechuje nas wszystkich kultura osobista.
 
Wiedzieliście, że za drzwiami jest Leszek Miller?
 
– Tak. To jest nasze miejsce spotkań, bo tam jest nasz klub. Wybieraliśmy się razem na spotkanie, na którym miały decydować się losy całej lewicy.
 
Leszek Miller wyszedł z gabinetu przygnębiony.
 
– W ostatnich dniach nie widziałem uśmiechu na twarzy Leszka Millera.
 
Pana też, jak widzę, ta scena z muszkieterami wcale nie bawi, choć – obiektywnie – jest bardzo zabawna.
 
– Mnie nie bawi sytuacja lewicy. Trzeba podejmować błyskawiczne decyzje, co do naszej przyszłości. Patrząc na nasze wyniki w wyborach, Polacy chcą na nas głosować. Zaufali nam, oddając na Zjednoczoną Lewicę 1 150 000 głosów. Ja i Barbara Nowacka zdobyliśmy razem 10 procent wszystkich głosów oddanych na lewicę. To pokazuje, że formuła Zjednoczonej Lewicy z Barbarą Nowacką miała sens. Na tym spotkaniu, na które szliśmy wtedy razem, podjęliśmy decyzję, że nie w czerwcu, jak chciał Leszek Miller, lecz 5 grudnia odbędzie kongres SLD. Mam nadzieję, że wtedy zapadnie decyzja, że pójdziemy szerszą formułą. Mamy trzy lata, żeby się odbudować. Nasz cel to wybory samorządowe.
 
Być może za kilka miesięcy będziecie mogli się sprawdzić, bo mówi się, że PiS będzie chciał przeprowadzić wybory do samorządów wojewódzkich już wiosną albo jesienią.
 
– Musimy przegrupować siły i być gotowi na początku stycznia do działania. Jeśli byłyby przyśpieszone wybory, to nie możemy tracić czasu na dyskusje sami ze sobą, ale musimy wyjść na ulicę i przekonywać Polaków do lewicy. Będziemy to robić razem z samorządowcami, bo przy jednomandatowych okręgach wyborczych lewica musi być silna, żeby wygrywać wybory. Wyniki pokazały, że mamy potencjał. Barbara Nowacka zdobyła w Warszawie ponad 75 tysięcy głosów, to więcej o 30 tysięcy, niż dostał Ryszard Kalisz w tym samym okręgu cztery lata wcześniej. To znaczy, że trafiliśmy do elektoratu, który wcześniej na nas nie głosował. Ale są miejsca, gdzie mamy poparcie 3-4 procent. Na wschodzie i południu przegraliśmy te wybory.
 
Zdobył pan bardzo dobry wynik – prawie 24 tysiące głosów. Trzeci w Łodzi po prof. Piotrze Glińskim z PiS i pośle Cezarym Grabarczyku z PO. Jednak nie zostanie pan posłem. Czuje się pan przegrany?
 
– Dziękuję mieszkańcom Łodzi za poparcie. Uzyskałem lepszy wynik niż cztery lata temu. To ogromny kapitał. Byłem też w pierwszej trójce wśród kandydatów Zjednoczonej Lewicy w kraju; lepszy wynik mieli Barbara Nowacka i Jerzy Wenderlich. Smutno, że ktoś wszedł do Sejmu z poparciem tysiąca głosów, a ja dostałem prawie 24 tysiące i nie wszedłem. Ale nie obrażamy się na ordynację, tylko budujemy silną lewicę.
 
Wróci pan teraz do Łodzi? Do Wojewódzkiego Urzędu Pracy, skąd wziął pan urlop na czas pełnienia funkcji posła?
 
– Nie podjąłem jeszcze decyzji, jest „za gorąco”. Jeśli miałbym działać politycznie w Łodzi i Warszawie, to wtedy nie będę pracował w żadnym urzędzie. Chcę dalej budować mocną lewicę i nie zmarnować tego, co dotychczas zrobiliśmy. Jeśli na kongresie 5 grudnia dostaniemy akceptację, że ma być szersza formuła lewicy, musimy ciężko pracować. Poświęcę się, żeby nie zaprzepaścić tych 1 150 000 głosów oddanych na nas w tych wyborach. Mamy mało czasu, a duże szanse, żeby lewica wróciła, zwłaszcza jak patrzę na to, co robi w tej chwili PiS: jeszcze nie dostali mandatów, a już się kłócą.
 
ROZMAWIAŁA WIOLETTA GNACIKOWSKA
źródło: Gazeta Wyborcza - Strona 2 - Łódź
 


Komentarze

Wydarzenia

Strony
wojewódzkie
SLD

Wybierz na mapie województwo, aby przejść dalej.

Zamknij