Sojusz Lewicy Demokratycznej

Ostatnie wydarzenia

Iwiński: Kosmiczne fantasmagorie oraz ignorancja posła Rozenka

dodano 2014-12-07 21:52 w kategorii: Ludzie

Pojęcie "fantasmagoria" poza środowiskiem artystycznym jest raczej mało znane. To urojenie, złudzenie, iluzja albo też wymieszanie jawy i snu,a zwłaszcza rzeczywistego świata z fantastycznym. Bywa jednak, iż odnosi się również do działalności politycznej. Zamierzam ten kuriozalny przypadek zilustrować ostatnimi wypowiedziami posła pierwszej kadencji (życzę mu zarazem,aby nie okazała się ostatnia) Andrzeja Rozenka,rzecznika Twojego Ruchu (wcześniej Ruchu Palikota), byłego dziennikarza tygodnika "Nie".

Opromieniony najnowszymi sukcesami politycznymi w wyborach na prezydenta Warszawy (2,2% głosów) poświęca ostatnio swój czas - podobnie jak i jego szef - głównie krytyce SLD (Sojusz też w niedawnej elekcji samorządowej nie uzyskał satysfakcjonujących wyników, bo 9% w wyborach do sejmików wojewódzkich, 3 tys. radnych różnych szczebli i 15 prezydentów miast, to daleko od naszych oczekiwań, co przyznaję z pokorą), a równocześnie wynoszeniu pod niebiosa osiągnięć rządzącej koalicji PO-PSL. To od biedy w brutalnym świecie politycznym można znieść, ale jednakże czymś innym jest nieznajomość faktów, ich przeinaczanie w ewidentnym celu fałszywego kształtowania świadomości. Bowiem fantasmagoria może być trafną nazwą znanej restauracji w Katowicach (z tego okręgu pos. Rozenek został wybrany posłem), ale nie jest do przyjęcia w życiu publicznym.

W toczącej się w mediach dyskusji o służbowych wyjazdach posłów (naturalnie na potępienie i ukaranie bezwzględnie zasługują te osoby, które dopuszczają się "przekrętów" czy wyłudzeń środków finansowych) pojawił się też zasadny wątek celowości niektórych podróży. Sam go akcentuję, gdyż swoisty audyt merytoryczny jest być może nawet ważniejszy od techniczno-organizacyjnego, bowiem niekiedy wyjeżdżają osoby nie znające żadnych języków obcych i/lub zupełnie nieaktywne za granicą. Otóż bohater tego tekstu w minionych kilku dniach (również dziś w "Kawie na ławie" w TVN24 i Radiu Zet) posiłkował się jako ilustracją rzekomo takiej sytuacji moim pobytem w Gujanie Francuskiej (według "odkrycia" geograficznego A. Rozenka - co ujawnił w "Minęła 20" - leży ona w Afryce, co polecam szczególnie uczniom i maturzystom), na obserwacji wystrzelenia rakiety kosmicznej. Wprawdzie ręce opadają, ale trzeba rzecz wyjaśnić "jak ksiądz Magdzie",aby użyć popularnego sformułowania.

Rzeczywiście przed rokiem, w grudniu 2013 r., na zaproszenie Europejskiej Agencji Kosmicznej (ESA - istnieje, z siedzibą w Paryżu od 1975r. i ma roczny budżet ponad 4 mld.euro) jako wiceprzewodniczący Parlamentarnego Zespołu ds. Przestrzeni Kosmicznej (obejmuje 36 posłów ze wszystkich klubów, w tym Twojego Ruchu) przebywałem przez dwa dni w Kourou , niedaleko Cayenne stolicy tego francuskiego departamentu zamorskiego, gdzie zorganizowano parlamentarne seminarium nt. europejskiej polityki kosmicznej. To właśnie w Kourou (piszę to dla tych, którym Cayenne kojarzy się wyłącznie z modelem Porsche'a i rodzajem pieprzu) znajduje się jedyny kosmodrom Unii Europejskiej - w jakiejś mierze konkurencyjny dla kazachskiego Bajkonuru czy chińskiego w prowincji Gansu. Owo seminarium, na którym występowałem - obok wielu europejskich parlamentarzystów (w tym wiceprzewodniczącego francuskiego Zgromadzenia Narodowego) odbyło się przy okazji wystrzelenia przez ESA, francuską Agencję Kosmiczną (CNES) oraz firmę Arianespace - po 10 latach przygotowań (za pośrednictwem rakiety rosyjskiej Sojuz) - obserwatorium kosmicznego GAIA, które ma badać miliard gwiazd Drogi Mlecznej. Obecność Polaka (mówiącego po francusku), jako przedstawiciela państwa,które rok wcześniej wstąpiło do Europejskiej Agencji Kosmicznej (jako 20. jej członek) miała również symboliczne znaczenie. A ponadto warto zaznaczyć, iż zasadnicze koszty tego wyjazdu poniosła ESA- specjalny samolot tej Agencji poleciał (bez jakichkolwiek kosztów dla deputowanych) na trasie Paryż-Cayenne-Paryż.

Zaściankowość i niezrozumienie przez posła Rozenka takiego wyjazdu są uderzające, by nie użyć terminu - kompromitujące. Dla polskiej nauki i przemysłu badanie kosmosu oraz wykorzystywanie dla celów gospodarczych technologii kosmicznych nabiera coraz większego znaczenia. O tym wiedzą nie tylko studenci mej macierzystej uczelni,czyli Politechniki Warszawskiej,czy pracownicy szeregu placówek naukowych. Od dawna także na pokładzie amerykańskich sond kosmicznych znajdują się unikatowe urządzenia wyprodukowane w laboratoriach nad Wisłą Od 1976r. działa Centrum Badań Kosmicznych Polskiej Akademii Nauk w Warszawie, z którym zresztą blisko współpracuje wspomniany Zespół Parlamentarny.

Dopiero co Sejm podjął decyzję o utworzeniu Polskiej Agencji Kosmicznej. W Unii Europejskiej na badania kosmiczne oraz ich wdrożenia w przemyśle przez nacza się w obecnej perspektywie budżetowej aż 20 mld. euro i dobrze się stało, że nadzór nad tą dziedziną ma od niedawna polska komisarz Elżbieta Bieńkowska. Nie chcę "dobijać" Andrzeja Rozenka, którego wiedza o geografii Ameryki Łacińskiej jest równie rozbudowana, jak znajomość kosmonautyki oraz problemów związanych z wykorzystaniem w przemyśle i gospodarce wyników jej badań. W końcu 9 lat "głębokich" studiów na Wydziale Dziennikarstwa i Nauk Politycznych Uniwersytetu Warszawskiego (wiele lat temu obroniłem na nim doktorat) nie wystarczyła na ich ukończenie.

Pozwalam sobie jedynie zadedykować mu celną myśl francuskiego pisarze Luisa de la Higuera: "IGNORANCJA RODZI GŁUPOTĘ I NIEUFNOŚĆ".



Komentarze

Wydarzenia

Strony
wojewódzkie
SLD

Wybierz na mapie województwo, aby przejść dalej.