Sojusz Lewicy Demokratycznej

Ostatnie wydarzenia

Janusz Zemke: „Szpica" nie pomoże, jeśli mamy tak słabą obronę powietrzną

dodano 2014-09-11 08:59 w kategorii: Kraj

Z europosłem SLD Januszem Zemke o konflikcie ukraińskim i miejscu Polski.
 
Gdzie należy szukać przyczyn rozlewającego się konfliktu ukraińsko-rosyjskiego?
 
Ukraińcy po Majdanie popełnili kolosalny błąd. Zorganizowali wybory prezydenckie, ale nie pokusili się o parlamentarne, choć był gotowy kalendarz. W wyniku tych wyborów prezydentem zostałby prawdopodobnie Poroszenko, ale parlament byłby nowy, złożony z posłów, których wybraliby Ukraińcy na nowe czasy. Trudno byłoby zakwestionować Rosji od strony legislacyjnej porządek prawny. A dzisiaj jest tam wiele spraw do zakwestionowania. W tym kontekście ciekawy będzie wynik wyborów do parlamentu za miesiąc.
 
To będzie klucz do przyszłości władz w Kijowie?
 
Być może, ale gołym okiem widać, że wybory nie odbędą się na całym terytorium wschodniego sąsiada. Trudno więc przewidywać, jaki krajobraz powyborczy zobaczymy. Najpewniej dojdzie do secesji wschodniej części Ukrainy, a ze strony Rosji do ostatecznej próby włączenia tego kraju w swoją strefę wpływów. Słowem - wszystko na wschodzie idzie w bardzo złym kierunku. Jeśli do tego dodać coraz widoczniejsze różnice między prezydentem Poroszenko a premierem Jaceniukiem, mamy niezwykle skomplikowaną sytuację, którą trudno uporządkować.
 
Skąd się bierze tak niesłychana słabość ukraińskiej armii? Czy oni nie mają jednej silnej dywizji, by skutecznie odrzucić separatystów i Rosjan?
 
Prezydent Ukrainy Wiktor Janukowycz nie inwestował w wojsko, tylko w resort bezpieczeństwa wewnętrznego i służby specjalne. To wynikało ze zmiany jego filozofii rządzenia. Zresztą, i tak mu to w ogóle nie pomogło. Druga przyczyna słabości armii jest taka, że swój dobry sprzęt rozkradli...
 
Jak to-rozkradli?
 
Po prostu dowódcy sprzedawali sprzęt, co w tym rejonie świata nie jest jakimś ewenementem. I sprawa najważniejsza - ukraińska armia w dużej części to wojsko z poboru. Jak ma być skuteczne wojsko, w którym służą żołnierze utożsamiający się z Ukrainą, a inni z Rosją? Podziały między rosyjskojęzycznymi żołnierzami a ukraińskimi - niegdyś zatarte - w tym konflikcie mocno się zarysowały. Co istotne - także wśród wyższych dowódców. Jest tam duży kłopot z zapewnieniem jednolitości działania, a przede wszystkim dowodzenia.Dochodzą do nas komunikaty o sądach polowych, o dezercjach. Nawet całe jednostki przechodziły na rosyjską stronę i większość żołnierzy tam została. Ukraińska armia liczy 130 tysięcy żołnierzy, ale głównie na papierze.
 
Czy dlatego, oglądając telewizyjne informacje, widzimy przede wszystkim jakieś półcywilne jednostki?
 
Właśnie, na wschodzie najwięcej jest oddziałów ochotniczych, dosyć słabo uzbrojonych i wyszkolonych, a jednostek regularnych jest bardzo mało. Nie potrafię odpowiedzieć na pytanie, dlaczego tak jest. Pamiętam przecież, że w Iraku Ukraińcy mieli bardzo dobre brygady pierwszoliniowe, dysponowali nowoczesnymi wozami piechoty. Jeszcze w ubiegłym roku Ukraina była czwartym eksporterem broni na świecie. Tam nadal pracują zakłady o gigantycznym potencjale produkcyjnym. Ale im dłużej trwa konflikt na Ukrainie, tym mniejsze nadzieje na sensowne rozwiązanie.
 
Co w tej sytuacji powinien zrobić polski rząd? NATO-wska „szpica" w czymkolwiek pomoże?
 
Po pierwsze: nie wychodzić przed orkiestrę. Po drugie - powinniśmy udzielać wszelkiej pomocy humanitarnej, wysłać np. hełmy, kamizelki kuloodporne, środki łączności, ale nie Rosomaki czy rakiety przeciwpancerne spike. Odpowiedzią Rosji będzie wysyłanie na Ukrainę nowocześniejszego sprzętu i spirala się nakręci. Natomiast pomysł „szpicy" to zaledwie pierwszy krok na długiej drodze. Naszym realnym problemem nie jest brak kilku tysięcy żołnierzy NATO, tylko wsparcie obrony powietrznej, którą mamy kiepską oraz rozbudowę floty.
 
źródło: „Szpica" nie pomoże, jeśli mamy tak słabą obronę powietrzną - Gazeta Pomorska | 10.9.2014


Komentarze

Wydarzenia

Strony
wojewódzkie
SLD

Wybierz na mapie województwo, aby przejść dalej.

Zamknij