Sojusz Lewicy Demokratycznej

Ostatnie wydarzenia

Senyszyn: Łyżka dziegciu do TTIP miodu

dodano 2014-04-03 06:26 w kategorii: Ludzie

Polsce każdy bliższy kontakt, a tym bardziej kontrakt z USA jawi się niczym ziemia obiecana. Tak było z niedoszłą tarczą antyrakietową, z nielotami F-16, które z trudem dotarły do naszych granic i z ciągle szwankującymi, ale witanymi, jak królowie Dreamlinerami. Dopóki ACTA nie wywołały słusznego, wściekłego protestu internautów, polski rząd i wszyscy polscy europosłowie z wyjątkiem SLDowskich, zachwycali się tą umową z Amerykanami. Teraz pieją z zachwytu nad TTIP, czyli Transatlanic Trade and Investment Partnership, choć dla Polski jej efekty będą ograniczone ze względu na niski udział USA w bezpośrednim eksporcie (2 proc.). Parlament Europejski ma sporo zastrzeżeń, a deputowani z mojej grupy S&D wręcz proponowali zawieszenie negocjacji do czasu wyjaśnienia afery PRISM. Rozmowy trwają. Obie strony mają niełatwe do pogodzenia oczekiwania. 
 
Unia Europejska i Stany Zjednoczone to dwa największe światowe podmioty w dziedzinie handlu i inwestycji. Łącznie wytwarzają prawie połowę światowego PKB i prowadzą jedną trzecią światowego handlu. Wartość dwustronnych transakcji handlowych UE-USA sięga niemal 2 mld euro dziennie, co daje miliony miejsc pracy w obu gospodarkach. Inwestycje obu podmiotów stanowią realną siłę napędową stosunków transatlantyckich. W 2011 r. wartość wzajemnych inwestycji wyniosła 2,394 biliony euro. 
 
Założeniem negocjowanej umowy handlowo-inwestycyjnej (TTIP) jest likwidacja barier celnych, administracyjnych i regulacyjnych, które utrudniają wymianę handlową i inwestycje pomiędzy Unią Europejską i USA. Wg Ośrodka Badań Polityki Gospodarczej, transatlantyckie partnerstwo handlowe i inwestycyjne po pełnym wdrożeniu mogłoby przynieść znaczne korzyści gospodarcze. W UE rzędu 119 mld euro rocznie, a w USA 95 mld euro. Podobne konkluzje ma grupa robocza wysokiego szczebla ds. zatrudnienia i wzrostu. Toteż w odpowiedzi na negocjacje między Unią i USA, rozpoczęły się rozmowy w sprawie umowy o wolnym handlu między Chinami, Koreą i Japonią. 
 
Najbardziej zainteresowane zawarciem umowy są sektory: lotniczy, farmaceutyczny, telekomunikacyjny oraz produkcji maszyn i urządzeń medycznych, a także małe i średnie przedsiębiorstwa. Upatrują one w TTIP szansy na zwiększenie popytu zewnętrznego w wyniku zniesienia przeszkód w efektywnym konkurowaniu na globalnym rynku. TTIP może przyczynić się do powstania w krajach członkowskich UE nowych miejsc pracy, pobudzenia wzrostu gospodarczego, dać konsumentom atrakcyjniejszą ofertę handlową. Natomiast największe obawy są związane z faktem, że umowa miałaby obejmować zagadnienia dotyczące praw własności intelektualnej i mogłaby, jak ACTA, zawierać niepokojące środki walki z internetowym piractwem. 
 
Uwzględniając te nadzieje i niepokoje, Parlament Europejski udzielił mandatu negocjacyjnego, ale równocześnie zaapelował o wyłączenie z TTIP usług dotyczących treści kulturalnych i audiowizualnych, o zagwarantowanie wysokiego poziomu ochrony praw własności intelektualnej, w tym oznaczeń geograficznych, oraz o zachowanie spójności z obowiązującymi umowami międzynarodowymi. PE zwraca teżuwagę na konieczność uwzględnienia w TTIP kwestii ochrony środowiska, usług finansowych, a w zakresie rolnictwa - odmiennego podejścia UE i USA do modyfikacji genetycznych, klonowania, zdrowia konsumentów i bezpieczeństwa żywności. 
 
TTIP musi gwarantować pełne poszanowanie praw podstawowych UE przez włączanie klauzuli praw człowieka, jako integralnej części umów handlowych zawieranych z państwami trzecimi. To jeden z punktów spornych. W UE ochrona danych osobowych jest uznawana za prawo podstawowe i nie może być przedmiotem negocjacji. Natomiast w USA dane te traktuje się raczej w kategoriach handlowych, bezwzględnie zbiera i wykorzystuje. Jasno pokazała to skandaliczna afera PRISM, dotycząca masowej inwigilacji Europejczyków przez USA pod pozorem walki z terroryzmem. 
 
Z Ameryką dzieli Europę stosunek do standardów pracy i płacy. Dlatego konieczne są gwarancje, że TTIP będzie uwzględniała europejskie uregulowania dotyczące rynku pracy, w tym pełną ochroną praw pracowniczych. 
 
Oczywiście Amerykanie także mają swoje punkty negocjacyjne. W krajowym sprawozdaniu sporządzonym na 2013 r. przez Przedstawiciela ds. Handlu Stanów Zjednoczonych, kilka ważnych regulacji państw członkowskich UE jest określonych jako ,,bariery w handlu". W szczególności chodzi o uregulowania dotyczące zamówień publicznych oraz ochrony praw autorskich i ich egzekwowania, w tym odrzucenie ACTA, a także limitów nadawanych treści, szczególnie we Francji, Włoszech, Polsce i Hiszpanii.
 
W negocjacjach trzeba pamiętać, że Stany Zjednoczone to bardzo silny partner handlowy. Unia musi zadbać, aby nasze europejskie interesy były odpowiednio chronione. Można się uczyć na błędach Polski, która wielokrotnie ulegała czczym  obiecankom amerykańskiej administracji.  
 
Parlament Europejski będzie monitorował prace nad TTIP. Zgodnie z Traktatem o funkcjonowaniu Unii Europejskiej, zawarcie przyszłej umowy o transatlantyckim partnerstwie handlowym i inwestycyjnym będzie wymagało zgody Parlamentu.  
 
W rezolucji z 12 marca br. Parlament Europejski podkreślił, że może wydać zgodę na ostateczną umowę w sprawie TTIP, wszelako pod warunkiem, że będzie ona w pełni uwzględniać m.in. poszanowanie praw podstawowych uznanych w karcie UE oraz że ochrona prywatności osób w odniesieniu do przetwarzania i rozpowszechniania danych osobowych będzie nadal uregulowana art. XIV GATS.
 
Oznacza to, że negocjacje muszą być przejrzyste oraz uwzględniać interesy społeczne. W przeciwnym razie TTIP może się zakończyć, jak ACTA - negocjowane po cichu, a  potem z hukiem odrzucone przez Parlament Europejski.
 


Komentarze

Wydarzenia

Strony
wojewódzkie
SLD

Wybierz na mapie województwo, aby przejść dalej.