Sojusz Lewicy Demokratycznej

Ostatnie wydarzenia

Gawkowski: Mamy kilka dużych niespodzianek, które zaskoczą Polaków

dodano 2014-02-05 17:11 w kategorii: Ludzie

Z Krzysztofem Gawkowskim, sekretarzem generalnym SLD i szefem sztabu wyborczego Sojuszu w wyborach do Parlamentu Europejskiego, rozmawia Przemysław Henzel.
 
Przemysław Henzel: Ogólnopolska inauguracja kampanii wyborczej SLD-UP zaplanowana jest na kwiecień. Co będzie priorytetem tej kampanii?
 
Krzysztof Gawkowski: Celem jest bardzo dobry wynik lewicy, który umocni przekonanie, że w Polsce skończył się monopol władzy PO i PiS i jest alternatywa w postaci SLD. Ponadto, ostatnie sondaże przeprowadzane w skali Europy wskazują, że w majowych wyborach wygra europejska socjaldemokracja. Oznacza to, że przewodniczącym Komisji Europejskiej zostanie Martin Schulz i jest to szansa na długo wyczekiwaną zmianę w polityce europejskiej; odejście od polityki zaciskania pasa i przerzucania kosztów wychodzenia z kryzysu na klasę średnią; wybór polityki aktywnego tworzenia miejsc pracy i regulacji sektora finansowego.
 
Martin Schulz w Komisji Europejskiej może przynieść Europie taką zmianę, jaką Barack Obama przyniósł Ameryce. Sojusz był, jest i będzie liderem krzewienia wartości europejskich w Polsce. W kampanii wyborczej szykujemy kilka dużych niespodzianek, które zaskoczą i społeczeństwo i naszych konkurentów politycznych.
 
Jak kampania SLD-UP będzie wyglądać w praktyce?
 
Inauguracja kampanii wyborczej nastąpi w kwietniu, ale do tego czasy nie będziemy próżnować. Już w najbliższą sobotę odbędzie się krajowa prezentacja wszystkich 130 kandydatów do PE, a w ciągu najbliższych sześciu tygodni, zorganizujemy trzynaście regionalnych konwencji wyborczych, gdzie w każdym z okręgów wyborczych zaprezentujemy dziesiątkę naszych kandydatów. Pierwszy raz w historii planujemy również ogólnopolską mapę spotkań naszych kandydatów z wyborcami. Będzie ich ponad 1000, a o miejscu i czasie będziemy informować z tygodniowym wyprzedzeniem. Można powiedzieć: "Będzie się działo".
 
Kampania wyborcza do Parlamentu Europejskiego toczy się w cieniu fali eurosceptycyzmu. Czy SLD, który opowiada się po stronie "sił europejskich", jak to ujął przewodniczący Leszek Miller, nie ma więc utrudnionego zadania?
 
Polacy są jednym z najbardziej proeuropejskich społeczeństw w Europie. W 2003 roku w kampanii przez referendum europejskim lewica przekonała Polaków, że Unia Europejska jest szansą dla Polski. I jeszcze nikt nie przekonał Polaków do odmiennej tezy. Każdy wybudowany kilometr drogi w Polsce przekonuje Polaków do UE, a eurosceptycy stoją na straconej pozycji.
 
Jakimi argumentami Sojusz zamierza przekonać Polaków do swojego europejskiego programu w trudnym czasie kryzysu?
 
Sojusz na pewno wpisze się w trend programowy europejskiej lewicy i na sztandary programowe w wyborach wyniesie bezpieczeństwo pracy i zdrowia, nowoczesną i dobrze zreorganizowaną edukację oraz szanse jakie widzimy w innowacyjności. Głównym priorytetem Partii Europejskich Socjalistów (PES) jest tworzenie miejsc pracy, szczególnie dla młodych. Od kilku lat przekonujemy do aktywnej polityki na rynku pracy. Domagamy się przeznaczenia na tworzenie miejsc pracy co najmniej 6 mld euro w skali Unii Europejskiej.
 
Dodatkowo, już w marcu, przedstawimy jedną z niespodzianek, o której już wspominałem. Zaprezentujemy innowacyjne narzędzie wskazujące na szanse rozwoju gospodarczego Polski regionalnej, powiatowej i gminnej. Oddana do użytku zostanie mapa inwestycji zrealizowanych dzięki środkom z UE w perspektywie 2007-2013 oraz propozycje lewicy co powinno być realizowane w latach 2014-2020. Do tej prezentacji przygotowujemy się już blisko rok, zbierając dane z całej Polski. Teraz czas na przedstawienie wyników i nasi kandydaci zarówno w wyborach europejskich, jak i w jesiennych wyborach samorządowych będą mieli świetne narzędzie pokazujące lewicową wizję rozwoju - zarówno całej Polski, jak i ich małych samorządowych ojczyzn.
 
Czy w czasie kampanii pojawi się postulat powrotu do struktury 49 województw w Polsce?
 
Tak. To jeden z najważniejszych postulatów Sojuszu. Chcemy zmienić model rozwoju regionalnego obowiązujący w Polsce. Rząd forsuje rozwój poprzez wielkie metropolie, dokładanie pieniędzy tym, którzy sobie dobrze radzą. My chcemy wspierać przede wszystkim ośrodki średniej wielkości, w tym miasta, które na skutek reformy rządu Jerzego Buzka utraciły status miast wojewódzkich. Chcemy, ażeby pieniądze w nowej perspektywie finansowej popłynęły szerszym strumieniem do miast średniej wielkości. Nie ma w SLD zgody na podział Polski, który proponuje premier Donald Tusk - na Polskę metropolitalną i Polskę zaściankową.
 
Nie obawia się Pan, że PiS wykorzysta nastroje eurosceptyczne i odbierze część wyborców także SLD? Czy też Sojusz ma sposób na uniknięcie takiego scenariusza?
 
"Sposób na Jarosława Kaczyńskiego" to sam Jarosław Kaczyński. Nikt tak lepiej nie pozbawia się szans na zwycięstwo, niż Kaczyński swoimi szczerymi wypowiedziami. PR-owcy budują wizerunek prezesa jako przyjaznego wuja narodu, a tu jedna szczera wypowiedź o Smoleńsku, czy o Niemcach niszczy ten wizerunek. SLD będzie w trakcie kampanii zajmował się swoimi propozycjami i na pewno nie będzie oglądał się na inne partie polityczne.
 
Jak ocenia Pan szanse skrajnej prawicy w wyborach europejskich? Czy sukces takich partii rzeczywiście grozi dorobkowi integracji w ramach Unii Europejskiej?
 
Niebezpieczeństwo jest realne - także dla polskich emigrantów w krajach Unii. W wielu państwach skrajna prawica jest czołówce sondaży. Skrajną prawicę łączy jedno – szczucie przeciwko imigrantom. Często ofiarami tych nagonek padają Polacy. Niezwykle niepokojące jest to, że po podobną retorykę sięgają poważne partie, jak chociażby brytyjscy konserwatyści. SLD zawsze negatywnie oceniał takie ruchy i przywdziewanie rożnych zbawiennych masek na czas wyborów na pewno tego nie zmieni.
 
Nie żałuje Pan, że w wyborach z list Sojuszu nie wystartują Józef Oleksy i Włodzimierz Cimoszewicz? Obecność tak znanych nazwisk mogłaby niewątpliwie pomóc SLD.
 
Mamy najsilniejsze listy do Parlamentu Europejskiego w historii. Jeszcze nigdy do Brukseli nie szła tak silna lewicowa ekipa. Żałuję, że Józef Oleksy zrezygnował, ale uczynił to ze względu na zły stan zdrowia, ale nie słyszałem, by wybierał się na polityczną emeryturę. Życzę mu zdrowia i liczę, że w polskiej polityce jeszcze będzie o nim głośno. Co innego Włodzimierz Cimoszewicz, szanuję tę decyzje, osiągnięcia życiowe i polityczne byłego premiera, ale nie podoba mi się, jak mówi o dzisiejszej lewicy. Chciałoby się powiedzieć "więcej wiary Panie Premierze", tym bardziej, że nie spełniły się czarne scenariusze snute przez Włodzimierza Cimoszewicza, gdy w roku 1990 mówił, że lewica najwcześniej będzie rządzić za 25 lat. Na szczęście się pomylił.
 
Z udziału w wyborach zrezygnował również Grzegorz Napieralski. Były przewodniczący ubiegał się o miejsce pierwsze, jednak podczas głosowania na sobotnim posiedzeniu zarządu partii przegrał na rzecz Bogusława Liberadzkiego. Decyzja Napieralskiego o wycofaniu to chyba spore zaskoczenie?
 
Osobiście żałuję, że Grzegorz Napieralski tak zdecydował, ale jest niezwykle doświadczonym politykiem i na pewno cały czas będzie jednym z najważniejszych polityków Sojuszu Lewicy Demokratycznej. Każdy były przewodniczący SLD to wartość dodana do charakteru formacji, postać wnosząca moc doświadczeń. Nie mam żadnych wątpliwości, że przed Grzegorzem do odegrania jeszcze bardzo ważna rola w polityce.
 
Czy braki na listach, w miejscach Oleksego, Cimoszewicza i Napieralskiego, mogą skutecznie wypełnić takie osoby jak Alicja Tysiąc i Krystian Legierski?
 
Zarówno Krystian Legierski jak i Alicja Tysiąc są radnymi klubu SLD w radzie Warszawy. Mają więc spore doświadczenie polityczne. Mają też licznych wyborców, których interesy dobrze reprezentują. Zawsze osiągali dobre wyborcze wyniki. Jestem przekonany, że w wyborach do Parlamentu Europejskiego będzie podobnie. Chciałbym jednak podkreślić, że na listach Sojuszu znajduje się wielu wybitnych przedstawicieli środowisk naukowych, kulturalnych czy sportowych. ‎Dziś, zamiast mówić o brakach na listach, wole mówić jaką świetna ekipę udało się nam zgromadzić i walczyć 25 maja o najlepszy możliwy wynik.
 
A czy znane osoby ze świata sportu, takie jak Maciej Żurawski, Michał Bąkiewicz i Anna Jesień, mają szansę zwiększyć zainteresowanie listami wyborczymi SLD? Nie brakuje opinii, że "celebryci" nie wnoszą nic merytorycznego do kampanii wyborczej i są jedynie "listkiem figowym".
 
Kilka lat temu Władimir Kliczko bił na ringu bokserskim swoich rywali, a dzisiaj jest faworytem w wyborach prezydenckich w wielkim europejskim państwie. Jest politycznym partnerem dla najważniejszych przywódców Europy i świata. Ta historia powinna być nauczką dla wszystkich, którzy z paternalizmem odnoszą się do politycznego zaangażowania byłych sportowców. Sportowcy to ludzie o silnych charakterach ukształtowanych przez ciężką codzienną pracę. To często ludzie o szerokich zainteresowaniach i dobrym wykształceniu. Na pewno Michał Bąkiewicz, Anna Jesień i Maciej Żurawski będą wzmocnieniem list SLD w wyborach do Parlamentu Europejskiego. Będę ważnymi ogniwami zwycięskiej drużyny.
 
Mówi się, że Donald Tusk po wyborach w maju będzie musiał podjąć decyzję czy pozostać na stanowisku premiera czy też udać się do Brukseli. Premier wyklucza co prawda "unijny scenariusz", ale jego nazwisko niezmienne pojawia się wśród kandydatów na kolejnego szefa Komisji Europejskiej. Czy SLD byłoby skłonne poprzez kandydaturę Donalda Tuska na stanowisko szefa KE, gdyby premier podjął decyzję o kandydowaniu na to stanowisko?
 
Kandydatem SLD na funkcję przewodniczącego Komisji Europejskiej jest Martin Schulz. Jeśli Donald Tusk ma jakieś ukryte plany w sprawie swojej europejskiej przyszłości, to wie, gdzie mieści się sejmowy gabinet Leszka Millera. Póki co nie ma jednak sensu komentować medialnych spekulacji.
 
autor: (PG)
żrodło: www.onet.pl


Komentarze

Wydarzenia

Strony
wojewódzkie
SLD

Wybierz na mapie województwo, aby przejść dalej.